Zadzwonili, więc jadę. Zawsze tak robię przecież. Wystarczy zadzwonić i już mam podniesiony poziom endorfin, adrenaliny i kortyzolu. Hormony pobudzają i wyostrzają zmysły. Ostre zmysły to ostre zdjęcia. Tym razem chodzi o auta, którymi ktoś wbił na chatę. Zastrzegam, że gruz i rozbite szkło mają być usunięte, bo nie lubię, jak mi coś skrzypi pod nogami. Na miejscu okazuje się, że chodzi o nowy koncept salonu samochodowego Škoda Store by Auto Wimar przy ul. Grochowskiej 306 w Warszawie. Tak więc gruzu nie ma, są za to kulki, bajery, klocki, rowery. Jestem zachwycony kunsztem projektantki wnętrz Joanny Toporowskiej. Gładka i lśniąca powierzchnia kulek wspaniale współgra z moją łysiną. Z rzeczy mało istotnych: czeskie škoda to po polsku… szkoda. Tak, wiem – szok i niedowierzanie.